I am nothing, just dust, a worm crawling at Your feet.... Lord I am unworthy of Your gaze! Let us build the Church in souls on the rock of our faith. timeofapostasy.blog
Panie, jeżeli widzisz, że los stały przydać mi się i pożytecznym być może, udziel mi go i niech go użyję ku chwale Twojej. Ale jeżeli poznajesz, że dobrze jest dla mnie i dla zbawienia mojego, zostać tak jak jestem, oddal ode mnie wszelkie odmiany pragnienie.
Paralela między wizją św. Jana Bosko a współczesnością wydaje się zaskakująca, jeśli weźmie się pod uwagę mechanizmy opisane w jego śnie z 1865 roku. Czarny człowiek z „latarnią magiczną” w zdumiewający sposób przywodzi na myśl użytkownika zahipnotyzowanego ekranem telefonu komórkowego, na którym przewija się nieprzerwany strumień spersonalizowanych obrazów i powiadomień:
Matko Bolesna bądź przy mnie gdy gwoździe będą wbijali proszę patrz w Milczeniu jak będą mnie katowali Twojego Syna ukrzyżowali teraz pora na nas umrzeć w ciszy zmartwychwstania
Najjaśniejsza Maryjo Matko Boga Jedynego Ty mnie chronisz zdruzgotanego Ty składasz ma duszę porozbijaną I do Jezusa Chrystusa doprowadzisz całego W ciszy poranka i w gwarze południa Zawsze z Tobą zawsze Ci wierny Ślepo oddany Twojemu Synowi Czekam na sprawiedliwość Ufając Bogu i Tobie Świat mnie już potępił i odrzucił Za prawdę i trwanie przy Tobie Wykuty w skale Twój wizerunek W mojej duszy na zawsze zostanie
Krótko mówiąc, była to zwyczajna międzynarodowa podróż-wydarzenie, ze zwykłymi odwołaniami do prawa naturalnego (nie licząc nominacji dokonywanych zaraz po powrocie do Rzymu, które zmierzają w przeciwnym kierunku), ze zwykłymi tłumami (które od dziesięcioleci widuje się wszędzie, a które znikają z kościołów, gdy watykańska delegacja jest jeszcze na schodkach samolotu), ze zwykłym entuzjazmem świata konserwatywno-umiarkowanego (opartym na starannej selekcji wypowiedzi, przy niewielkim znaczeniu przypisywanym tym o charakterze indyferentystycznym i liberalnym), ze zwykłymi rozczarowaniami następnego dnia (kiedy, gdy tylko opadnie zapał, widać, że w Watykanie wszystko toczy się jak wcześniej, a w odwiedzonym kraju jest jeszcze gorzej niż przedtem), ze zwykłymi statystykami dotyczącymi młodych ludzi, a może także „nawróceń” (które regularnie przemilczają odsetek osób porzucających sakramenty po bierzmowaniu, a przede wszystkim przedmiot nawrócenia… na katolicyzm czy na jego wersję light?).
Niech cię nie nudzi synu, że tyle mówię w tym przedmiocie, ktokolwiek bowiem wielbić pragnie Majestat Boski, winien mieć siebie w pogardzie i pragnąć, aby nim drudzy gardzili. Upokarzaj się przed wszystkimi; uważaj się być niższym nad wszystkich, jeśli chcesz aby Pan był w tobie wielbion, a tyś zostawał w Panu. Chcesz aby Pan zniżył się i zjednoczył z tobą, nie podnoś się, pozostań w prochu ziemi, bowiem Bóg nie skłania się, owszem oddala od tych co są wyniosłymi. Wybieraj zawsze ostatnie miejsce, a Pan znijdzie z swego tronu, przyjdzie do ciebie, i tym wdzięczniej cię przyjmie, tym więcej okaże ci miłości, im bardziej upokorzysz się, im bardziej zapragniesz aby cię zdeptano, jako rzecz najwzgardliwszą świata
Zniewolenie prawdy to nasze czasy współczesne, ze szczególnym uwzględnieniem Watykanu. Podczas swojej wizyty we Francji Leon nie uwzględnił prawdy o współczesnym świecie i nie oddał czci Bogu, ale raczej ludziom.
W trojakim sposobie ma się rozumieć królestwo Boże, bo są trzy królestwa, jedno natury, drugie łaski, trzecie chwały. Królestwo natury, jest to, przez które Bóg rządzi wszelkim stworzeniem, jako Pan samowładny wszech rzeczy. Wprawdzie ludzie przewrotni usiłują źle czynić i nie zachowują prawa Bożego; wszakże Bóg panuje nad nimi, i stawia tamę ich zamiarom, ilekroć Mu się to podoba. A chociaż czasem dozwala im mieć to czego chcą; wszakże potem surowo ich karze; i nie masz nikogo któryby mógł czynić więcej nad to co Bóg dozwala albo dopuszcza. Królestwo łaski, jest to przez które Bóg rządzi duszami i sercami dobrych Chrześcijan, dając im ducha i łaskę do służenia Mu chętnie, i do szukania nade wszystko chwały Jego. Królestwo Chwały, będzie w przyszłym życiu, po sądnym dniu; bo wtedy Bóg ze wszystkimi królować będzie nad całym stworzeniem, bez żadnego oporu; bo wtenczas wszelka moc odjętą będzie czartom i ludziom przewrotnym, którzy naówczas zamknięci będą w piekle na wieczne więzienie; bo …More
To też najuczeńsi i najdostojniejsi ludzie odznaczali się zamiłowaniem tej Modlitwy. Papieże Innocenty V i XI, Grzegorz XIII, Pius IX, usilnie zalecali i sami odmawiali Różaniec. Najbardziej zaś Leon X III szerzył, i szerzyć kazał wszystkim nabożeństwo Różańcowe. Cesarze: Karol Y, Fryderyk Il-gi i Ill-ci; królowie: Kazimierz wielki, Jan Sobieski, Henryk II, Karol IX, Ludwik XIV, też odmawiali Różaniec. Dziś, dzięki Bogu, nie można narzekać. Wiele osób zapisało się do Różańca i odmawiają go. Mało tylko takich, którzy go rozumieją i odmawiając, rozmyślają nad Tajemnicami, z których się on składa.
Znużony długą ciężką, bolesną życia pielgrzymką, nie mając gdzie głowy skłonić, nie mając gdzie serca przytulić, jako ptak z gniazdeczka wypłoszony, przepłakała dusza moja zdroje łez. Tyś je policzył, o dobry Jezu! Bom je przepłakał u stóp krzyża Twego, u stóp krzyża odtąd płakać, kochać i cierpieć będę! O jak długo stroniłem, bałem się Ciebie, bom Cię widział zawsze z krzyżem błogosławionym, a ja o tym błogosławieństwie krzyża ani wiedzieć nie chciałem, bom Go nie znał. I brałem krzyż świata na siebie, aby tylko nie dźwigać krzyża Twego; nie kochałem Ciebie, bom kochał świat, nie kochałem ludzi, bom kochał siebie; cierpienie moje, było cierniem bez kwiatu, miłość moja była kwiatem bez woni, cierpiałem bez pociechy, kochałem bez zasługi.
Nie mogę pisać o miłości gdy krew niewina płynie strumieniami Tak jak Twoja Panie Tak jak Twoje ciało bicze rozrywały Tak teraz rozrywają niewinne cialka nienarodzonych Niewinne jak Niepokalane serce Wyrzucane na śmietnik świata Nie chcecie słuchać o cierpieniu bo wy pragniecie miłości lecz wasza miłość to nienawiść lecz wasza miłość to miliony zamordowanych dzieci
W czasie Swojego życia, nasz Pan często był kojarzony z tymi „okropnymi ludźmi”. Opowiada On historię o synu marnotrawnym, który przedkładany był nad swego cnotliwego brata. Pochwala On syna, który zbuntował się i odpokutował a nie tego, który deklarował lojalność, a potem upadł. Cieszy się On zagubioną owcą, która się odnalazła i utraconą monetą, która została odzyskana, ponieważ Ewangelia, którą głosił, nie była potępieniem oczywistej niegodziwości, lecz raczej potępieniem rzucającej się w oczy dobroci. Jedno z pięknych zdarzeń w Jego życiu dotyczyło miłych ludzi i okropnych ludzi. Zdarzyło się to po tym, jak nasz Zbawiciel spędził noc na modlitwie w Ogrodzie Oliwnym i przyszedł wczesnym rankiem do Świątyni z okazji wielkiego Święta Namiotów. Jest wielce prawdopodobne, że gdy w mieście gromadziły się dziesiątki tysięcy ludzi, w radości świętowania mógł zdarzyć się jeden lub drugi przypadek nadużycia lub rażącego pogwałcenia moralności.
Stąd życie chrześcijanina, jeżeli żyje po chrześcijańsku, nie jest czym innym, tylko życiem Chrystusa Pana w duszy ; cokolwiek bowiem chrześcijanin czyni dobrego, Chrystus w nim i przezeń czyni. Chrystus sprawy dobre w duszy chrześcijanina rozpoczyna, i — że tak powiem — rodzi; Chrystus takowe uświęca. Chrystus daje im wartość nadprzyrodzoną. Bez Niego nie moglibyśmy nie tylko nic nadprzyrodzonego uczynić, (…) od Niego pochodzi wszelkie światło, wszelki płomień święty, wszelka siła wyższa, — od Niego wszelka cnota, wszelkie poświęcenie, wszelka ofiara, — od Niego żarliwość Apostołów, męstwo Męczenników, zaparcie się Wyznawców, czystość Dziewic, wytrwałość sprawiedliwych, nawrócenie się grzeszników. Słowem, Jezus Chrystus jest „żywotem“ naszym i twórcą życia nadprzyrodzonego.
Przede wszystkim „szczęśliwe wyspy” nie zawsze są aż tak szczęśliwe. Młodzi ludzie przybywają tam z ogromnym entuzjazmem, a mogą zastać skostniałe, niemal wykute w marmur zwyczaje kapliczne tych, którzy — poniekąd słusznie — od trzydziestu lub czterdziestu lat żyją w katakumbach i niezbyt dobrze znoszą zamieszanie, nierozważną gorliwość, obiektywny brak przygotowania czy niedojrzałość nowo przybyłych, ale także niewątpliwą świeżość młodych pędów.
Kiedy Syn modlił się w ogrodzie, ona również się modliła. Kiedy On poddawał swoją wolę woli Ojca, ona również ją poddawała. Kiedy On zginał kolana i upadał na ziemię, ona padała na twarz. Kiedy On wydzielał krwawy pot, ona wylewała krwawe łzy. Kiedy On był zasmucony, ona również cierpiała udrękę. Kiedy On był przerażony lękiem przed śmiercią, ona lękała się z powodu Jego śmierci. Kiedy On pogrążał się w agonii, ona wzdychała. Kiedy On był pocieszany przez anioła, ona również była pocieszana. Kiedy On budził śpiących apostołów, ona budziła swoje zmysły przytłoczone omdleniem. Kiedy On bolewał nad zdrajcą Judaszem, ona również bolewała. Kiedy On był pojmany i związany, ona była spętana więzami miłości. Kiedy On był koronowany cierniem, biczowany, opluwany, policzkowany, ukrzyżowany, pojony octem, przebity włócznią i złożony do grobu, ona w sercu była koronowana cierniami boleści, biczowana, opluwana, policzkowana, ukrzyżowana, pojona goryczą, zraniona w duszy i złożona do grobu.
Czas Pogardy to czas samounicestwienia się ludzi ….Czas Pogardy to czas kłamstwa i zakłamania …to czas nienawiści do Boga Czas Pogardy to nieustanna pieśni o miłości do nienawiści ….Czas pogardy to czas gdy krew niewinnych krew nienarodzonych dzieci płynie ulicami a utaplani w niej wyznawcy mówią o braterstwie i równości ……. Obudź się człowieku ! i pomyśl co cię czeka gdy zatrzasną się z hukiem bramy Nieba!
Nie chce się już słyszeć o umartwianiu się i pokucie: można niemal powiedzieć, że nikt już nie przestrzega kościelnych przykazań dotyczących wstrzemięźliwości i postu; zmysłom chce się dać całkowitą swobodę; nienawidzi się wszelkiej powściągliwości i wszelkich ograniczeń; „chcemy cieszyć się wszystkim i zawsze” – to okrzyk, który rozbrzmiewa ze wszystkich stron i powtarzany jest przez ludzi w każdym wieku, każdego stanu i każdej płci. Ale kto nie dostrzega, że szerzenie tych zasad szkodzi interesom chrześcijaństwa?
Już starożytny filozof pogański wyśmiewał takich ludzi, mówiąc: nie masz nic wspanialszego nad słowa chrześcijan, lecz nic nędzniejszego, nad ich życie.
Gdyby większa część ludzi, według tego cośmy dopiero powiedzieli, według utrapień i cierpliwego ich znoszenia, nie zaś według słodyczy doznawanych w ćwiczeniach duchowych, postęp w doskonałości duchowej mierzyli, nigdy by się tak nie łudzili jak teraz się mamią i oszukują, idąc za swym własnym, ale błędnym światłem, słuchając zwodzeń szatańskich; nigdy by nie przyszli do takiej niewdzięczności, do szemrania przeciw Panu, do narzekania bezzasadnego na łaskę, którą Bóg im daje gdy doświadcza ich cierpliwości; przeciwnie usiłowaliby w takich przykrych razach, służyć jak najwierniej Panu, przekonani, że cokolwiek Bóg zsyła lub dopuszcza, wszystko to jest ku Jego chwale i dla naszego dobra.
Obecnie ma się wrażenie jakby cały świat został omamiony przez Złego. To co złe jest akceptowane i podnoszone do rangi dobra lub relatywizowane, a głównie sodomia i wielobóstwo. Kto ulega jest na złej drodze.
Albowiem nieustanny żal za grzechy rodzi to samo ciągłe poczucie własnej niegodności i zależności od Boga, które bywa owocem wytrwałej modlitwy. On też wiedzie nas do walki z sobą samym i do lekceważenia siebie oraz podsyca w nas nieustannie tego samego ducha pokuty, którego ożywia w nas doskonale, choć z przestankami, umartwienie ciała. Wreszcie daje nam on ten sam spokój i opanowanie w stosunku do siebie, tę samą słodycz i wyrozumiałość wobec drugich oraz tę samą cierpliwość i powolność w stosunku do Boga, które były owocem pozbycia się zaspieszenia w działaniu. Wszystkie zatem względy, które zwracały moją uwagę na inne przedmioty, jednoczą się w nieustannym żalu za grzechy.
"Lecz jakże mamy nabywać tego żalu i jak nabyty chronić przed uszczerbkiem? Czyż mam wykazywać, że to winno się stać przedmiotem szczególnych modlitw? Niech nam się nie przykrzą pospolite nabożeństwa, proste modlitwy, zwyczajne praktyki i kierownictwo, nie wykraczające ponad miarę przeciętności. Nie śpieszmy się ze zmianą kierownika sumienia, starannie i z odpowiednim nakładem czasu gotujmy się do Sakramentów świętych i wielce je sobie ceńmy. Niech w sercu naszym płonie gorliwość o nawrócenie grzeszników. W wyznawaniu własnych grzechów przy spowiedzi bądźmy naprawdę prości i szczerzy. Bądźmy zazdrośni wobec wszystkiego, cokolwiek opóźnia nasz stały wzrost w miłości Jezusa. Wszystko inne może się zatrzymać, nawet bez winy, lecz miłość się zatrzymać nie może."
Maryja oświecała proroków, pouczała apostołów, prowadziła ewangelistów. Bóg ustanowił w Kościele jednych jako proroków, innych jako apostołów, innych jako nauczycieli, lecz ustanowił jedną Maryję, od której lub za pośrednictwem której wszelkie światło zstępowało na nich. Słusznie Rupert nazywa Ją „archiprorokinią”, św. Hieronim nazywa Ją „proroctwem proroków”, Andrzej z Krety „sumą Bożych wyroczni”, ponieważ pouczała proroków, a sama była przedmiotem proroctw wszystkich proroków. Św. Ignacy, sławny doktor i męczennik (w swoim pierwszym liście), oraz św. Anzelm (w De conceptu Virginis, rozdz. 27) jednym głosem głosili, że błogosławiona Dziewica Maryja była przewodniczką i najmądrzejszą nauczycielką Kościoła katolickiego oraz jego książąt, czyli apostołów.